Wolną bazę sklepu diagnozuje się od pomiaru konkretnego działania, a nie od przypadkowego dodawania indeksów. Trzeba ustalić, co użytkownik robi w chwili spowolnienia: otwiera produkt, filtruje kategorię, składa zamówienie czy uruchamia import. Dopiero potem można połączyć czas odpowiedzi z zapytaniem, jego planem wykonania i danymi, które je wywołują.
To scenariusz przykładowy: dystrybutor prowadzi sklep z rozbudowanym katalogiem oraz importem stanów i cen. W godzinach pracy handlowcy zauważają wolniejsze wyszukiwanie i zapis zamówień. Zamiast zmieniać serwer „na próbę”, zespół zapisuje moment wystąpienia problemu, adres lub akcję, liczbę pozycji w koszyku oraz równoległe zadania importowe. Tak powstaje materiał do bezpiecznej diagnozy.



